Tegoroczne Święta nie były dla mnie tylko czasem jedzenia przysmaków i odpoczynku, ale też pracy. A to dlatego, że postanowiłam przerwę w sprzedawaniu kwiatów wykorzystać na coś, co już od dawna chodziło mi po głowie - na bycie petsitterką. W okresie świąteczno-noworocznym wielu Londyńczyków wyjeżdża i potrzebują kogoś, kto zajmie się przez ten czas ich zwierzakami. Uznałam, że to moja szansa na spróbowanie jak to jest być petsitterką, spędzenie miło czasu ze zwierzakami, no i przy okazji zarobienie paru funtów :)
Na moje ogłoszenie odpowiedziały trzy osoby i w ten sposób zostałam opiekunką szylkretowej kotki o imieniu Poppy,...
pakietu kocurek Lawrence + królik + rybka...
oraz - ku mojemu zaskoczeniu i początkowemu przerażeniu - ary zielonoskrzydłej o imieniu Enzo.
Na moje szczęście wszystkie zwierzaki są grzeczne - koty głośno mruczą i chcą się przytulać, a papuga do mnie gada (na razie tylko "Hello", "How are you?" i "Bye-bye", ale podobno umie więcej :)).
