Lato się skończyło. Czas więc na kilka fotek z ostatniego spaceru w tym roku...
...i trochę kolorów :)
wtorek, 23 września 2014
poniedziałek, 1 września 2014
Nowy dom
Przed powrotem z Anglii zastanawialiśmy się trochę, gdzie tym razem zamieszkać. Ostatecznie wybór padł na nasz rodzinny Śląsk. W ten oto sposób Grzanka zamieszkała w familoku.
Mieszka się nam tu na razie bardzo dobrze. Widok zamiast na ruchliwą londyńską ulicę, mamy na drzewa i ogródki. Mieszkamy w spokojnej okolicy, blisko lasu. W związku z tym w mieszkaniu jest też więcej owadów, na które Grzanka lubi polować. Nie zawsze jej na to pozwalamy, bo niestety często tymi owadami są osy. Zdarzają się też bardzo ładne pająki :)
Grzanka wydaje się też bardziej zadowolona. Na początku była trochę zestresowana, ale po kilku dniach przyzwyczaiła się do nowego miejsca. Teraz chyba cieszy się, że ma więcej miejsca do biegania, więcej okien do wyglądania, spokój i ciszę.
Jedyne, co nas martwi w związku z przeprowadzką, to to, że Grzanka znowu częściej się dusi. Wkrótce czeka nas wizyta u weterynarza.
piątek, 29 sierpnia 2014
Kot i LOT
Od naszej przeprowadzki do Polski minęły już prawie dwa tygodnie, a ja jeszcze nie miałam czasu napisać, jak to było z lotem. A było stresująco. Zaczęło się już kilka dni przed podróżą, kiedy Adam zadzwonił do infolinii LOT-u w zupełnie innej sprawie, ale przy okazji postanowił zapytać, czy z rezerwacją Grzanki wszystko jest OK. No i okazało się, że płatność co prawda przyjęli i osoba, która robiła rezerwację, powiedziała, że wszystko jest w porządku, a potem... rezerwację odrzucono, tylko nikt nas o tym nie poinformował.
Okazało się, że transporter, w którym chcieliśmy przewieźć Grzankę miał nieodpowiednie wymiary. Musieliśmy więc szybko znaleźć i zakupić odpowiedni (dużo mniejszy). Na szczęście się udało i Grzanka nawet go zaakceptowała.
No i nadszedł dzień przeprowadzki. Najpierw był płacz w taksówce, a później wielka kolejka na lotnisku. Na szczęście Grzanka zniosła to dzielnie, albo nie miała już siły płakać. Trochę ją zestresowała kontrola bezpieczeństwa, a potem znudziło oczekiwanie na lot (był półtora godziny opóźniony).
Nie zdecydowaliśmy się na podanie jej środków uspakajających, ale cały lot cichutko przeleżała w transporterze pod siedzeniem.
Niestety po wylądowaniu okazało się, że moja walizka gdzieś zaginęła, więc znowu musieliśmy spędzić dużo czasu na lotnisku. Ostatecznie walizka (w której był również cały dobytek Grzanki - tabletki, miseczki, zabawki itd.) dotarła do nas dopiero kilka dni później...
Na koniec czekało nas jeszcze kilka godzin w samochodzie i wieczorem po całym dniu podróży, zmęczeni dotarliśmy do nowego domu :)
Kilka informacji praktycznych.
Kot, który chce lecieć z Anglii do Polski, musi mieć ważny paszport, mikrochip oraz szczepienie na wściekliznę (choć w naszym przypadku nikt tego nie sprawdzał).
Zwierzaka, który waży razem z transporterem do 8 kg można wziąć na pokład, ale oczywiście nie można go wypuszczać z transportera w czasie podróży. Transporter musi mieć wymiary nie większe niż 50/40/20 cm lub 45/30/20 cm (w zależności od modelu samolotu). My wybraliśmy taki plecak.
W PLL LOT bilet dla zwierzaka kosztuje 50 euro i trzeba go rezerwować telefonicznie. Na pokładzie może znajdować się tylko jeden zwierzak.
My lecieliśmy z Londynu Heathrow na warszawskie Okęcie LOT-em. Braliśmy pod uwagę również Lufthansę, ale musielibyśmy się wtedy przesiąść w Niemczech, a woleliśmy uniknąć dodatkowego stresu. Co do LOT-u to nie byliśmy szczególnie zadowoleni - głównie ze względu na brak informacji o odrzuconej rezerwacji i opóźnienie samolotu. Najważniejsze jednak, że dolecieliśmy cali i zdrowi, a Grzanka mogła być z nami przez całą podróż.
piątek, 8 sierpnia 2014
Na kartonach
Tak, jak tu już niektórzy podejrzewają, wkrótce przeprowadzamy się z powrotem do Polski. Wkrótce, czyli dokładnie za osiem dni. Na razie się przygotowujemy, bo dużo jest spraw do załatwienia i rzeczy do spakowania. Grzanka zaliczyła już ostatnią wizytę u angielskiego weterynarza i obowiązkowe szczepienie przeciw wściekliźnie. Teraz dzielnie pomaga mi pakować dobytek i pilnuje kartonów.
czwartek, 7 sierpnia 2014
Monsieur Chat
W czasie naszej kilkudniowej wizyty w Paryżu, widziałam tylko jednego żywego kota. Wszystkie inne były w sklepach z pamiątkami (słynny Chat Noir) albo namalowane na murach. Jednego z nich już widzieliście w poprzednim poście. A oto drugi (a właściwie kolejne cztery i to w otoczeniu dziwnych postaci):
Te przejawy sztuki ulicznej tak mnie zaintrygowały, że po powrocie do domu postanowiłam sprawdzić, o co chodzi ;) Okazało się, że takich malowideł na świecie jest więcej - w samym Paryżu około 60, ale są też m. in. w innych miastach Francji, w USA, Kosowie, a nawet w Wietnamie. Koty przedstawiane są w różnych pozycjach i z różnymi atrybutami, a łączy je wszystkie wielki uśmiech. Ich autorem jest Thoma Vuille. Więcej zdjęć z Panem Kotem i informacji na jego temat znajdziecie m. in. tutaj, tutaj i tutaj.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Tymczasem w Paryżu...
... nad dachami latają uśmiechnięte koty ;)
A Grzanka powoli przygotowuje się do pierwszego lotu w swoim kocim życiu. Mam nadzieję, że też będzie taka uśmiechnięta ;)
niedziela, 27 lipca 2014
Walijskie przygody
Długo planowany i oczekiwany urlop w Walii już za nami. W ciągu dziewięciu dni przemierzyliśmy 2000 kilometrów i objechaliśmy ten - wydawałoby się mały kraj - wzdłuż i wszerz ;)
Wyjazd obfitował w przygody takie, jak zwiedzanie ruin zamków i opactw,
![]() |
| Tintern Abbey |
brykanie po łąkach, nad którymi latały kanie rude,
![]() |
| Łąka w Llandovery |
![]() |
| kania ruda |
... obserwowanie zwierząt gospodarskich - przez okno...
... i z bliska.
Czasem nawet ze zbyt bliskiej odległości, czego dowodem był Grzankowy atak paniki na widok gęsi.
Na szczęście nie każdy dzień był stresujący. Znalazł się też dla niej czas na odpoczynek, kiedy my wybraliśmy się zapolować z aparatem na foki i maskonury,
![]() |
| Foki :) |
![]() |
| Maskonur na wyspie Skomer |
a Grzanka została w pokoju hotelowym.
W zależności od humoru Grzanka ładnie spacerowała na smyczy,
![]() |
| Spacer po Parku Narodowym Brecon Beacons |
poznawała nowe miejsca i zapachy...
![]() |
| Na plaży w Parku Narodowym Pembrokeshire Coast |
lub ukrywała się w plecaku,
![]() |
| Przy ruinach zamku w Aberystwyth |
a na zwiedzanie wysyłała delegację w postaci myszki ;)
![]() |
| Plaża w okolicach St. David's |
Na koniec wyjazdu bardzo żałowaliśmy, że nie mogliśmy zapytać Grzanki, czy jej się podobało. Nam to ciężko ocenić - czasem wydawało nam się, że jest zadowolona, a czasem myśleliśmy, że narażamy ją na zbyt wiele stresów. Nie udało nam się przewidzieć i wyeliminować wszystkich niebezpiecznych sytuacji, więc choć wyjazd zaliczylibyśmy do udanych, to myślę, że i my, i Grzanka odetchnęliśmy z ulgą, kiedy dotarliśmy w komplecie, cali i zdrowi do domu.
![]() |
| Zachód słońca na wyspie Anglesey |
Tym bardziej, że już wkrótce czekają nas wszystkich kolejne zmiany, stresy i przygody, ale o tym napiszę kiedy indziej ;)
czwartek, 3 lipca 2014
Już za parę dni...
...wakacje! Prawie wszystko już gotowe, trasa wyznaczona, przewodnik w trakcie czytania ;) Tym razem wyruszamy na podbój Walii. Oby tylko pogoda dopisała!
wtorek, 24 czerwca 2014
Pod krzakiem ;)
Żeby umilić sobie oczekiwanie na wyjazd wakacyjny i inne ekscytujące wydarzenia, które nadchodzą, wybraliśmy się niedawno do Parku Battersea na piknik. Grzanka jak zwykle na początku była zestresowana sytuacją i chodziła tylko od plecaka do krzaka ;)
W krzaku ukrywała się i obserwowała okolicę, aż w końcu odważyła się obejść krzak dookoła. No i tyle było spaceru :)
Ale przynajmniej trochę sobie pooddychała świeżym powietrzem.
poniedziałek, 19 maja 2014
Kocie oczekiwania
Grzanka czeka na wakacje. Żeby nam pokazać, jak bardzo by chciała gdzieś jechać, wchodzi do mojego plecaka i w nim siedzi, wpatrując się we mnie wielkimi oczami. Jeśli się uda, w tym roku czeka ją dalszy ciąg zwiedzania Wielkiej Brytanii. Na wyjazd trzeba jednak jeszcze trochę poczekać.
Póki co musi jej wystarczyć polowanie na muchy w Londynie ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































