Tak, tak, wiem, jesteśmy już nudni z tymi przeprowadzkami. Ale tak się złożyło, że już prawie miesiąc temu zaliczyliśmy kolejną. Tym razem niedaleką. Nadal nie "na swoje", choć liczyliśmy na to, że właśnie ta kolejna to już będzie do własnego, wymarzonego gniazdka...
Grzanka cierpliwie znosi nasze przenosiny, ładnie dostosowuje się do coraz to nowych warunków. Na szczęście i tym razem nie miała problemów z aklimatyzacją. Właściwie to chyba nawet jej się tu podoba, bo na balkonie uparcie wiją sobie gniazda gołębie, a żeby otworzyć szafki kuchenne wystarczy jedno machnięcie łapą (a czasem nawet same się otwierają).
niedziela, 12 kwietnia 2015
poniedziałek, 16 lutego 2015
Grzanka ma talent
Grzanka potrafi już otworzyć wszystkie drzwi w naszym mieszkaniu. Oprócz balkonowych. Mam wrażenie, że tylko kwestia czasu. Ale może nie zdąży się tego nauczyć przed kolejną przeprowadzką. Trzymajcie kciuki ;)
niedziela, 4 stycznia 2015
Sycylijskie koty
Podczas pisania podsumowania 2014 roku przypomniałam sobie, że na blogu nie ma jeszcze zdjęć kotów, które spotkaliśmy w czasie marcowej podróży po Sycylii. A było ich tam mnóstwo - jak to na południu Europy.
Niektóre tylko nieśmiało pozowały do zdjęć,...
... inne były trochę bardziej przyzwyczajone do ludzi i dały się głaskać,...
... albo wylegiwały się na przykościelnych skwerkach, ...
... a jeden nawet maszerował za nami przez całe miasteczko, zanim dotarło do niego, że nie mamy go czym poczęstować.
sobota, 3 stycznia 2015
Noworocznie
Już trzeci dzień nowego roku, a mu jeszcze nie zdążyliśmy podsumować starego. A więc z lekkim opóźnieniem:
Rok 2014 przyniósł Wielkie Zmiany - przede wszystkim powrót do Polski i narodziny Lucynki.
Z mieszkania przy jednej z głównych ulic Londynu przeprowadziliśmy się do Mysłowic - do familoka na uboczu, pod lasem, z widokiem na ogródki i ślepą uliczkę. Zmiana ta ma oczywiście wady i zalety, ale jak narazie nie planujemy wracać do Wielkiej Brytanii.
Grzanka w tym roku po raz pierwszy leciała samolotem. Nie wiem, czy będziemy kiedyś jeszcze chcieli narażać ją i siebie na takie stresy.
Poza zmianami lokalowymi i powiększeniem rodziny, rok przebiegał w miarę typowo - staraliśmy się zwiedzić jak najwięcej ciekawych miejsc w Anglii. Były to m. in.: Bath, Bristol, Windsor, Eton, las Sherwood i Dover. Udało nam się też skoczyć na kilka dni do Paryża i wyjechać w marcu na tydzień na Sycylię, a w lipcu z Grzanką na urlop do Walii.
Jak pewnie zauważyliście, w 2014 roku dużo rzadziej pojawiały się na Grzankowie nowe posty. Zaprzątały nas zupełnie inne sprawy, brakowało czasu, siły i natchnienia na blogowanie. Tym bardziej cieszymy się, że ktoś tu jeszcze czasem zagląda. A w nowym roku postaramy się trochę częściej pisać :)
piątek, 2 stycznia 2015
Sylwestrowo
Noc sylwestrowa nie jest moją ulubioną nocą, więc nie było mi szkoda, że nie poszliśmy na żadną imprezę. Zostaliśmy w domu we czwórkę, poczekaliśmy do północy (oprócz Lucynki, bo ona to miałą gdzieś i zasnęła około 21:00), wznieśliśmy bezalkoholowy toast i poszliśmy spać ;)
Na szczęście Grzanka nie bała się fajerwerków, a nawet z zaciekawieniem wyglądała przez okno. Ale ja martwiłam się o nasze okoliczne ptaki, bo one podobno bardzo się boją tego huku i błysków. Mam nadzieję, że nic im się nie stało, nie uciekły za daleko i będą nadal przylatywać do naszego karmnika :)
czwartek, 25 grudnia 2014
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Ciepło czy zimno?
Czas leci szybko, jeszcze szybciej niż zwykle. Niepostrzeżenie nadeszła zima. Grzanka już jakiś czas temu odnalazła swoje nowe ulubione miejsce w domu - grzejnik :)
Nie umie się tylko zdecydować, czy woli ten w łazience, czy ten w sypialni. Każdy ma swoje plusy - z łazienkowego wystarczy się wychylić, żeby zobaczyć karmnik, w którym buszują ptaki. Jednak czasem więcej ciekawych zdarzeń ma miejsce w sypialni. Oczywiście, jeśli kogoś interesuje grzechotanie, dzwonienie i szelest zabawek. A jak wiadomo, koty takie dźwięki uwielbiają :) Dlatego Grzanka czasem lubi być w pobliżu Lucynki.
A czasami wręcz przeciwnie. Chciałaby być jak najdalej od głośnego niemowlaka. Doskonali wtedy umiejętność otwierania drzwi i usiłuje się wydostać z mieszkania. Jakby myślała, że wszystko jest lepsze od mieszkania z nami - nawet bezdomność.
Mam jednak nadzieję, że ostatecznie wybierze ciepły grzejnik zamiast zimnego podwórka.
niedziela, 30 listopada 2014
Robimy postępy
Listopad minął nam pod znakiem oswajania się z nową sytuacją. Muszę przyznać, że Grzanka dobrze sobie radzi. Na początku było oczywiście trochę stresu, ale jesteśmy chyba na dobrej drodze.
Grzanka coraz rzadziej ucieka, kiedy Lucynka płacze - może się już przyzwyczaiła do tych hałasów. Chociaż czasem płacz jest tak głośny, że nie da się wytrzymać. Sama chętnie bym wtedy uciekła, gdybym mogła ;)
Coraz częściej też podchodzi i obwąchuje Lucynkę, kiedy któreś z nas trzyma ją na rękach. Dała się nawet namówić na wspólne rodzinne zdjęcie, chociaż - jak widać - szybko chciała uciec ;)
Od kilku dni Grzanka znowu chętnie wchodzi do Lucynkowego łóżeczka. Zwykle wtedy, kiedy Lucynki tam nie ma (bo ona woli spać z nami), ale zdarza się też, że śpią w nim razem. Nie wiem, czy to dobrze, ale tak sobie myślę, że może to będzie początek pięknej przyjaźni ;)
piątek, 7 listopada 2014
Już jest!
Tydzień temu, w piątek, przyszła na świat nasza córeczka Lucynka. Posiedziała wprawdzie w moim brzuchu trochę dłużej, niż się spodziewaliśmy, ale warto było czekać :)
Wszyscy powoli oswajamy się z nową sytuacją. Grzanka jak na razie sprawia wrażenie, jakby nie rozumiała, co się dzieje. Trzyma się na odległość i czasem tylko przychodzi nieśmiało powąchać Lucynkę albo przygląda się, jak ją karmię. W nocy co prawda śpi z nami w łóżku, ale ucieka, kiedy tylko mała zacznie płakać.
Pewnie minie trochę czasu, zanim dziewczyny się zaprzyjaźnią. Na razie cieszymy się, że Grzanka jest spokojna i chyba nie gniewa się, że mamy teraz dla niej mniej czasu.
piątek, 17 października 2014
Kontrola jakości
Prawie wszystko już gotowe na przyjęcie nowego członka rodziny. Oczywiście Grzanka nam pomagała we wszystkich przygotowaniach, a jeśli nawet nie pomagała, to teraz kontroluje efekty ;) Nie pozwoli przecież, żeby jej nowe ludzkie rodzeństwo spało na niewygodnym materacu albo miało brzydkie ciuszki. Dlatego bacznie obserwowała, jak ja składałam i porządkowałam ubranka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















