Miałam nic nie pisać, bo właściwie nie wiem, co mogłabym na ten temat powiedzieć. Ale wydaje mi się, że tym wszystkim, którzy kibicowali Milikowi, należy się ta informacja. Milik nie żyje. Wczoraj wieczorem był w bardzo złym stanie, antybiotyk nie pomógł no i niestety trzeba go było uśpić. Mogłabym tu opisywać wszystkie objawy itd., ale myślę, że nie o to chodzi. Lepiej będzie, jak go zapamiętacie wesołego i mruczącego.
Z Milikiem chciałabym się spotkać jeszcze kiedyś za tzw. Tęczowym Mostem. Mam nadzieję, że będzie wesoło biegł w moim kierunku, jak tylko mnie zobaczy - tak, jak to robił jeszcze wczoraj rano.
W Grzankowie żałoba i walka o zdrowie pozostałych maluchów.