wtorek, 17 stycznia 2012

I się doczekaliśmy!

Dzisiaj Karolina przywiozła do nas śliczną, burą, dorosłą kotkę o imieniu Florka. Do tej pory kicia nie miała domu, żyła na podwórku i była dokarmiana przez dobrych ludzi, aż pewnego dnia przyszła z połamaną łapką. Musiała przejść operację (udało się dzięki pomocy KTOZ-u), a potem nie mogła przecież tak po prostu wrócić na ulicę. Zamieszkała w hoteliku dla zwierząt, bo nie miała miejsca, w którym mogłaby spokojnie wracać do zdrowia. Miała za to śruby w łapce i depresję, objawiającą się brakiem apetytu.


Czekałam więc na Florkę od rana z przygotowanym Whiskasem, który nie jest może bardzo pożywny, ale uznałam, że trzeba będzie jakoś przekupić tego niejadka. A akurat w sobotę odwiedziła nas Michalina, która spotkała po drodze spóźnionego Kociego Mikołaja i dostała od niego dla naszych kotów Whiskasa, więc dobrze się złożyło :)


Ale Florka wypuszczona z transporterka pierwsze swoje kroki pokierowała do łazienki, a potem - witana tradycyjnie syczeniem przez Grzankę - podeszła prosto do miski z suchym jedzonkiem i zaczęła wcinać. Chyba depresja jej minęła. Teraz, kiedy Karolina pojechała, kicia poczuła się bardziej onieśmielona i schowała się do ulubionej kryjówki naszych tymczasów, czyli za łóżko. Czekam aż wyjdzie zwiedzać swój nowy teren :)


Zdjęcia Florki są "ukradzione" z forum Dogomania, bo ja jej jeszcze nie mogę obfotografować, a już Wam ją chciałam koniecznie pokazać ;)

1 komentarz:

  1. jest śliczna i ma w sobie taki Majestat przez duże eM :)

    OdpowiedzUsuń