Wygląda na to, że w końcu zaczęła się wiosna. Czas więc na wiosenne postanowienia. Jednym z nich jest to, że obie z Grzanką zaczynamy dbać o linię. Czyli po pierwsze: bardziej racjonalnie się odżywiać. W przypadku Grzanki (bo swojego przypadku nie będę tu opisywać ;)), różnie z tym odżywianiem bywało do tej pory.
Niestety Grzanka to wielki wymuszacz. Kiedy widzi, że któreś z nas zbliża się do lodówki, wpatruje się w nas wielkimi oczami, jakby była najbardziej wygłodniałym kotem na świecie. Kiedy jemy coś, na co miałaby ochotę, wskakuje na stół i wpatruje się w talerz. Wystarczy chwila nieuwagi, żeby wsadziła łapę do talerza i coś ukradła. Czasem śmiejemy się, że Grzanka powinna wstąpić do "grupy wsadzającej palce"* :)
Jej największe zainteresowanie - oprócz ciast, pączków, pieczywa i kocich przysmaków, wzbudza kukurydza (z tego akurat się cieszę, bo właśnie w kukurydzy ukrywam tabletki, których inaczej Grzanka nie chce zjeść) i fasolka edamame. Fasolka ta jest dodawana do zestawów sushi, które czasem kupujemy i sprawia, że Grzanka zaczyna szaleć jak mało kiedy.
Do tej pory śmialiśmy się z tego wskakiwania na stół i wykradania przysmaków. Niestety ostatnio zauważyliśmy, że Grzaneczka trochę przybrała na wadze - myślę, że się to potwierdzi przy okazji wizyty u weta (a to już w przyszłym tygodniu!). Nie wiem tylko, czy to przypadkiem nie wina sterydów.
No ale zdrowsze odżywianie na pewno nie zaszkodzi. Tylko czy my będziemy na tyle konsekwentni, żeby dopilnować jej diety?
----------------------------------------
* "Grupa wsadzająca palce" grasowała jakiś czas temu na krakowskim jarmarku Bożonarodzeniowym. Generalnie chodziło o to, że bezdomni wsadzali ludziom palce do ich talerzy z pierogami, kapustą, kiełbasą i co tam kto akurat jadł - był to sposób na przechwycenie tych przysmaków.



